Autor

Autorzy stron są różni. Mali, duzi, biedni lub bogaci… mający pomysł, a są i tacy, którzy nie szanują innych i kopiują ich pracę bez mrugnięcia okiem.

Pan Maruda – wesoła maruda?

Witajcie.

Nazywam się Dawid, a miejscowość, z której pochodzę, mieści się na Śląsku. Na ogół pogodny facet w wieku ponad 30 lat. Uśmiech podstawą funkcjonowania.

Lubię pomagać, chciałbym móc na tym coś kiedyś zarobić więcej, niż parę groszy z wcześniej sprzedanej strony. Mam jakieś „sukcesy” internetowe w swoim zapleczu, szkoda, że wiele rzeczy się skończyło i nie mogłem nic na to poradzić.

Czasami wyjdzie mi jakieś sensowne zdjęcie, które wrzucę na Instagram. Miałem kiedyś lustrzankę, ale noszenie ze sobą całej torby fotografa było męczące, teraz zostaje smartfon flagowiec. Kiedyś Huawei, teraz Xiaomi… kto wie, czy to, co czytasz jest aktualne i nie mam czegoś innego 😉

Dlaczego PanMaruda?
Ludzie uważają czasami moje uwagi i szczerość jako marudzenie i czepialstwo. Dlatego wykorzystałem jedną z łatek, która została mi przyklejona. 😉

Pan Maruda i jego doświadczenie

SuperModerator (najważniejszy zaraz za adminem – pozdrawiam Cię Wojtek W.) portalu łączącego ludzi lokalnie – JakLeci.pl
Ogromna konkurencja dla NK. To były czasy, gdy NK czuło oddech na plecach nowego portalu, do którego ludzie przechodzą masowo! W google można wtedy było spotkać na każdym kroku hasła „Jakleci.pl kradnie profile z nasza-klasa.pl”. Śledzik na Nasza-klasa był później niż inna rzecz na JakLeci, komunikator szybciej i lepszy był na JakLeci… FB wtedy mało kto znał.
Niestety portal umarł z przyczyn mi nieznanych, nagle przekierowanie na strony scamowe… Cała praca, jaką włożyłem ja i ludzie w nim będący poszła na marne. Był to portal, który dostał spore dofinansowanie byłego prezesa (tak pamiętam) portalu wp.pl. Bardzo szybko rozwijający się portal – umarł (?). Czy coś zyskałem na tym? Tak, fajne imprezy, możliwość poznania nowych ludzi i poczucie tego, iż jestem potrzebny i cennym człowiekiem.

SuperModerator (najważniejszy zaraz za adminem) forum pun.pl, które istnieje do teraz. A kiedyś tego typu portale oferujące utworzenie własnego forum bez wiedzy i za darmo były w modzie. Opuściłem portalu wraz z zamknięciem mojego forum znajdującego się w tym serwisie – look.pun.pl. Moje forum biło rekordy oglądalności, najlepsze w tym serwisie oraz konkurencyjne z serwisami i forami tworzonymi za grubą kasę. Administrator forum niestety ignorował ogrom błędów, nie dało się powoli korzystać normalnie z forum, więc zrezygnowałem z dalszego użerania się z licznymi błędami. Twór nadal żyje, ale to jak można zobaczyć forum i tematy stare dosyć, a nowe są olewane zazwyczaj.

Jeden z głównych i najpopularniejszych osób na forum komunikatora AQQ. Było mnie wszędzie pełno, pomagałem, zbierałem podziękowania, ale nic z tego nie miałem. Nie miałem obaw pisania Oconnel’owi o błędach komunikatora oraz autorom super wtyczek czy motywów. Nie zawsze spotykało to się z odpowiednim odbiorem, często brali uwagi jako atak – spory błąd, wiadomo nikt nie lubi publicznego zwracania uwagi w sposób dosadny. Zniknąłem wraz z olewaniem twórcy AQQ komunikatora i jego licznych błędów, często autorzy wtyczek drobnymi wtyczkami poprawiali błędy samego komunikatora. Prywatnie pomagałem za pośrednictwem prywatnego ID jabbera, sporo ludzi pisało a ja rozkładałem ręce gdy autor programu NIC nie robił w kierunku poprawy danych błędów…. czasem była aktualizacja, która i tak nic nie poprawiła a dodawała zbędne nowe rzeczy.

Użytkownik portalu dobreprogramy.pl, które sprzedało się jakiś czas temu i to, co jest tam zamieszczane teraz to bardziej plotek i pudelek niż porządny portal technologiczny czy o programach. Bycie samym użytkownikiem (nie podam nicku, zbędne) to nic szczególnego, natomiast mając swojego bloga na tej witrynie (jeszcze za czasów możliwości zarobku na tym), wygrałem parę konkursów prawie pod rząd. Dostałem nawet zaproszenia indywidualne do testów nowych produktów różnych firm. Oczywiście musiałem napisać o tym bloga, na szczęście nie było wytycznych, więc mogłem pisać prawdę bez obaw o obrażenie się danego producenta sprzętu. Także było mnie dużo, wszędzie i z chęcią pomagałem, a moje wpisy na blogu tego portalu ładnie szybowały w statystykach na szczyty. Często moje wpisy trafiały na stronę główną portalu (z tego co pamiętam, tylko 3 wpisy z kilkunastu nie trafiło na główną). Zniknąłem, gdyż możliwość zarobku na blogu została usunięta, a przedmioty do testu były słabej jakości i szkoda było nerwów. Mogłem pisać dalej za darmo, ale ogrom reklam skutecznie denerwował, a błędy swego czasu na blogu były irytujące do tego stopnia, że nie tylko ja przestałem pisać, ale i kilku innych dużych twórców.

Autor strony, do której ładnie kieruje Google po wpisaniu odpowiednich banalnych fraz, które szuka sporo osób. „Wirus na facebooku” – moja była strona znajduje się zazwyczaj w pierwszej trójce wyników. Nie tylko to hasło, ale i inne.
Dlaczego sprzedałem stronę (tak, sprzedałem)? Niestety w życiu bywa różnie i czasami potrzebna pilna gotówka i człowiek musi podejmować takie, a nie inne decyzje. Później brak czasu na rozwijanie stron… a teraz na stronie reklam więcej niż treści, nowe tematy są pisane na kolanie i żałuję, że sprzedałem swoje godziny pracy za parę złotych. No trudno.

Osoba będąca cenionym komentatorem i moderatorem streamów jednego ze znanych teraz YouTuberów. Później kolega tej osoby i jeden z głównych osób „przyciągających ludzi” na kanał. „Dzięki” słyszałem czasami… z biegiem czasu prywatna opinia i sugestie nie spodobały się YouTuberowi, a zwiększające się zasięgi i hajs, pozwoliły mu na wynajęcie osoby do tego co ja robiłem za free. Zostałem opluty, od tego czasu zmieniłem niejednokrotnie konto na YT (od tak). Było minęło, powodzenia gwiazdeczko YouTuberowa od Dawida!

Parę razy moderator na różnego rodzaju forach internetowych i nawet na jednej stronie, która do teraz ma spore zainteresowanie… i milion reklam, trudnych do usunięcia.

Nowa strona PanMaruda.pl

Szanuj mnie, a ja będę szanował Twoją osobę. Proste? A jednak na przestrzeni kilku lat widać, że jednak jest to trudne i ludzie myślą, iż mogą olać pewne rzeczy, mając wróbla w garści – nie w moim przypadku.
Teraz mając tę stronę, tworzę swoją historię kolejny raz od początku. Nie liczę na sukcesy, czerwony dywan, płatki róż rozsypywanych pod stopami czy wanny pełnej najdroższego mleka. Strona będzie nawet jeśli zniechęcę się do pisania lub po prostu nie będę miał takiej możliwości, a dni będą lecieć.

Rozwijam w wolnym czasie, wątki będą różne – Prywatnie o wszystkim!

Jeśli wpadnie parę złotych jakimś cudem i ktoś doceni finansowo moją osobę, będę ogromnie wdzięczny. Pozwoli to na realizację planów moich najbliższych (no i moich w jakimś stopniu).

Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    RODO    Zarządzanie cookies ZAMKNIJ